Gdy wydawało się, że sytuacja na rynku nieruchomości zaczyna się klarować, że nawet deweloperzy mają już o wiele łatwiejszy dostęp do kredytów i mogą budować, a ich klienci kupować za kredyty mieszkania, odezwała się komisja nadzoru finansowego, której nie spodobała się polityka kredytowa banków. Zafundowała więc bankom oraz ich klientom rekomendację T. Rekomendacja T właśnie weszła w całości w życie w tym roku, ale pierwsze jej zapisy funkcjonują już od sierpnia.
- Wszystko wskazuje na to, że jej wejście nie będzie korzystne dla klientów banków, którzy zechcą sfinansować zakup mieszkania kredytami mieszkaniowymi, a także dla samych banków, bowiem mogą w konsekwencji mieć mniej klientów. Wprawdzie nasi analitycy twierdzą, że banki poradzą sobie z tą niekorzystna dla nich sytuacją, ale tak naprawdę trudno coś w dzisiejszych czasach prognozować. Rekomendacja T ma w swym zamiarze wyeliminowanie tak zwanych złych kredytów poprzez między innymi: podniesienie marż, zaostrzenie i tak już ostrych zasad obliczania zdolności kredytowych oraz ustalenia wkładu własnego na poziomie 20 procent. Na nic więc w takiej sytuacji będą wszelkiego rodzaju analizy, porównywarki czy też rankingi, skoro niewiele osób będzie stać na tak skonstruowane kredyty. Sprzeciwiają się zresztą temu same banki, które uważają, że wejście w życie rekomendacji w tym kształcie znacznie ograniczy akcję kredytową – stwierdził ekspert tego rynku.
I ma rację, ponieważ rzeczywiście niewiele osób będzie stać teraz na kredyty. Banki również uważają, że jest to zbyt rygorystyczne posunięcie, ponieważ są klienci, którzy zarabiają duże pieniądze i bez trudu poradzą sobie ze spłatą takich kredytów. Natomiast jeżeli klienci nie będą mieli środków na zakup mieszkań nie będzie sprzedaży i cały rynek mieszkaniowo-kredytowy powróci do stanu sprzed 1-2 lat. Poza tym twierdzenie, że deweloperzy i banki mogą w ramach akcji marketingowej wykorzystać rekomendację T do zwiększenia zainteresowania kredytami mieszkaniowymi jest dość przewrotne, ponieważ skoro rekomendacja T w swym założeniu ma w sposób dość znaczny ograniczyć dostęp do kredytów mieszkaniowych, to o jakim zwiększonym zainteresowaniu można mówić.
- Ktoś kiedyś powiedział, że skoro dobrano nam się do kredytów mieszkaniowych to może pożyczka mieszkaniowa rozwiąże nasze problemy. Jest to jakiś pomysł, ale znowu dla takich którzy mają kasę. Wiadomo przecież, że pożyczka mieszkaniowa jest zdecydowanie wyżej oprocentowana niż kredyt, a ponadto pożyczka mieszkaniowa jest zazwyczaj krótkoterminowa. Kredyty mieszkaniowe można spłacać nawet i 40 lat – pożyczkę najwyżej 6-8 lat. Poza tym zasady rekomendacji T obowiązują również pożyczki, które wprawdzie funkcjonują na nieco innych zasadach, ale także pożyczane są z banków pieniądze. Można rzeczywiście po taką pożyczkę mieszkaniową sięgnąć w firmach pożyczkowych, ale jest to zbyt duże obciążenie dla kieszeni pożyczającego.